Różowy podatek – dlaczego damskie wersje produktów kosztują więcej

Różowy podatek – dlaczego damskie wersje produktów kosztują więcej

Różowy podatek to nie podatek, tylko różnica w cenie tego samego produktu w wersji damskiej i męskiej. Pokazujemy, gdzie realnie występuje, skąd się bierze i jak przestać za niego płacić, nie rezygnując z niczego.

W skrócie

Najważniejsze informacje w skrócie

Różowy podatek to potoczna nazwa różnicy w cenie produktów o zbliżonej funkcji, sprzedawanych w wersji damskiej i męskiej. Nie jest podatkiem i nie pobiera go państwo. Badania konsumenckie wskazują różnice rzędu kilku do kilkunastu procent, największe w środkach higieny osobistej oraz w usługach fryzjerskich i pralniczych. Przyczyny to mniejsze opakowania, wyższe nakłady marketingowe i gotowość do zapłaty. Najskuteczniejszą obroną jest porównywanie ceny za sto mililitrów oraz składu zamiast napisów z frontu opakowania.

Różowy podatek nie jest podatkiem i nikt go nie pobiera. To różnica w cenie między produktami niemal identycznymi, z których jeden jest różowy i ma na opakowaniu słowo „for women”. Zjawisko udokumentowano najszerzej w nowojorskim badaniu porównującym blisko osiemset produktów. Wersje dla kobiet kosztowały średnio około siedem procent więcej, a w kategorii środków higieny osobistej różnica sięgała kilkunastu procent. Najciekawsze jest jednak to, że nie potrzebujesz żadnej ustawy, żeby przestać go płacić. Wystarczy przejść dwa metry dalej, do innej półki.

Gdzie to widać najlepiej

Klasyka gatunku to maszynki do golenia. Dwie sztuki, ta sama liczba ostrzy, ta sama fabryka, często ten sam koncern. Jedna jest szara i kosztuje tyle. Druga jest różowa, ma na opakowaniu napis o delikatności i kosztuje więcej. Ostrze nie wie, czy goli nogę, czy brodę.

Podobnie jest z dezodorantami, żelami pod prysznic, szamponami, jednorazowymi chusteczkami i balsamami. Różnice bywają symboliczne, ale mnożą się przez lata.

Zjawisko nie kończy się na drogerii. Wyraźnie widać je w usługach. Za ścięcie krótkich włosów w damskim cenniku zapłacisz zwykle więcej niż za identyczną usługę w cenniku męskim. Pralnie chemiczne w wielu miejscach mają osobną, wyższą stawkę za damską koszulę, mimo że trafia do tej samej maszyny.

Skąd bierze się różnica

Nie z żadnego spisku. Z kilku bardzo przyziemnych rzeczy naraz.

  • Mniejsze opakowania. Wersje „damskie” częściej są w mniejszych pojemnościach, a cena jednostkowa rośnie, gdy opakowanie maleje. To często największa część różnicy i jednocześnie najłatwiejsza do wykrycia.
  • Wyższe nakłady marketingowe. Kategoria kosmetyków dla kobiet jest zalana reklamą, a reklama jest w cenie.
  • Więcej wariantów. Krótsze serie produkcyjne kosztują więcej na sztukę.
  • Gotowość do zapłaty. Najmniej sympatyczny powód i najbardziej decydujący. Jeśli dana grupa klientów regularnie płaci więcej, cena nie spadnie sama z siebie.

Warto to powiedzieć wprost: część różnicy ma uzasadnienie kosztowe. Część nie ma żadnego poza tym, że działa.

Osobna sprawa: to, czego nie da się nie kupić

Różowy podatek dotyczy wyborów. Możesz kupić inną maszynkę. Ale obok istnieje kategoria wydatków, których nie da się pominąć, bo wynikają z fizjologii, a nie z preferencji.

Środki higieny menstruacyjnej towarzyszą przez kilkadziesiąt lat życia, kilka dni w miesiącu, bez przerwy na gorszy miesiąc w budżecie. W Polsce objęto je obniżoną stawką VAT, choć stawka ta zmieniała się na przestrzeni lat i warto sprawdzić aktualną. W wielu krajach trwała długa kampania o to, by nie były traktowane jak towar luksusowy.

Zjawisko, w którym brak pieniędzy na podpaski przekłada się na opuszczone lekcje i dni pracy, ma własną nazwę: ubóstwo menstruacyjne. Nie jest egzotyczne i dotyczy także Polski. Szkocja jako pierwszy kraj na świecie zapewniła bezpłatny dostęp do środków menstruacyjnych w instytucjach publicznych.

Z czysto finansowego punktu widzenia najwięcej oszczędza tu przejście na rozwiązania wielorazowe. Kubeczek menstruacyjny to jednorazowy wydatek zamiast comiesięcznego, podobnie działa bielizna menstruacyjna. Nie każdej to odpowiada i nie w każdej sytuacji, ale warto znać rachunek.

Jak przestać płacić, nie rezygnując z niczego

Bez wyrzeczeń, bez ideologii, po prostu z kalkulatorem.

  1. Patrz na cenę za sto mililitrów lub sto gramów, nie za opakowanie. Sklepy mają obowiązek ją podawać. To jedna liczba, która demaskuje większość różnic.
  2. Porównaj skład, nie front. Jeśli lista składników jest praktycznie taka sama, a różni się kolor opakowania i zapach, płacisz za kolor i zapach.
  3. Nie omijaj półki obok. Wiele produktów „męskich” to dokładnie te same formuły w większych pojemnościach. Dotyczy to zwłaszcza żeli pod prysznic, pianek do golenia i maszynek.
  4. Przy usługach pytaj o cenę za konkretną czynność, a nie za kategorię. Fryzjer wyceniający „strzyżenie damskie” i „męskie” zamiast „strzyżenie krótkie” i „długie” po prostu nie zaktualizował cennika od dekady.
  5. Policz rok, nie jedną wizytę w sklepie. Różnica dwóch złotych na dezodorancie wygląda śmiesznie. Pomnożona przez wszystkie kategorie i przez dwanaście miesięcy przestaje.

Druga strona równania, czyli ile wpływa

O wydatkach mówi się dużo, o przychodach mniej, a to właśnie tam różnice są największe.

Nieskorygowana luka płacowa w Polsce należy do niższych w Unii Europejskiej i bywa to przywoływane jako powód do dumy. To jednak statystyka myląca, bo nie uwzględnia struktury zatrudnienia. Gdy porówna się osoby na podobnych stanowiskach, o podobnym doświadczeniu i w tych samych branżach, obraz robi się znacznie mniej optymistyczny.

Dochodzi do tego luka emerytalna, będąca prostą konsekwencją niższych zarobków, przerw na opiekę i wcześniejszego wieku emerytalnego. Składki odprowadzane krócej i od niższej podstawy dają dokładnie to, czego można się spodziewać.

Tu akurat szykuje się realna zmiana. Unijne przepisy o jawności wynagrodzeń nakładają na pracodawców obowiązki dotyczące informowania o widełkach płacowych już na etapie rekrutacji i raportowania różnic w wynagrodzeniach. Państwa członkowskie mają je wdrożyć do prawa krajowego. Dla osoby szukającej pracy oznacza to jedną bardzo konkretną rzecz: mniej negocjacji w ciemno.

Czego różowy podatek nie tłumaczy

Uczciwie trzeba dodać, że nie każda różnica w cenie jest niesprawiedliwa. Damska koszula bywa uszyta z cieńszego materiału, mieć więcej elementów i wymagać innego prasowania. Krem z wyższym stężeniem substancji aktywnej kosztuje więcej, bo surowiec kosztuje więcej.

Test jest prosty: jeśli po odwróceniu obu opakowań widzisz dwa różne produkty, cena może się różnić zasadnie. Jeśli widzisz ten sam skład w dwóch kolorach, wiesz już wszystko.

Najczęstsze pytania o różowy podatek

Czy różowy podatek to rzeczywisty podatek?

Nie. To potoczna nazwa różnicy w cenie między produktami dla kobiet i dla mężczyzn o zbliżonej funkcji i składzie. Nie pobiera go państwo i nie wynika z przepisów. Powstaje w cenniku producenta lub usługodawcy, a badania konsumenckie wskazują różnice rzędu kilku do kilkunastu procent zależnie od kategorii.

Gdzie różnica w cenie jest największa?

Najwyraźniej widać ją w środkach higieny osobistej: maszynkach do golenia, dezodorantach, żelach pod prysznic i szamponach. Poza drogerią zjawisko występuje w usługach, zwłaszcza w cennikach fryzjerskich i pralniczych, gdzie ta sama czynność bywa inaczej wyceniona w kategorii damskiej i męskiej.

Skąd bierze się ta różnica?

Z kilku przyczyn naraz: mniejszych opakowań podnoszących cenę jednostkową, wyższych nakładów marketingowych, krótszych serii produkcyjnych przy większej liczbie wariantów oraz z gotowości części klientów do zapłacenia więcej. Część różnicy ma uzasadnienie kosztowe, część nie ma żadnego poza tym, że rynek ją akceptuje.

Jak najprościej uniknąć płacenia różowego podatku?

Porównuj cenę za sto mililitrów lub sto gramów zamiast ceny za opakowanie, bo sklepy mają obowiązek ją podawać. Sprawdzaj listę składników zamiast napisów z frontu i nie pomijaj odpowiedników z półki męskiej, które często mają tę samą formułę w większej pojemności. Przy usługach pytaj o cenę za konkretną czynność.

Czy w Polsce środki higieny menstruacyjnej są objęte niższym VAT-em?

Tak, objęto je obniżoną stawką podatku. Wysokość tej stawki zmieniała się jednak na przestrzeni lat, więc aktualną wartość warto sprawdzić w bieżących przepisach. Największą oszczędność w tej kategorii daje przejście na rozwiązania wielorazowe, takie jak kubeczek menstruacyjny lub bielizna menstruacyjna.

Warto pamiętać

Różowy podatek żyje wyłącznie dzięki temu, że nikt nie odwraca opakowania. Nie potrzeba tu bojkotu ani manifestu, wystarczy nawyk sprawdzania ceny jednostkowej i składu. Producenci zmieniają ceny wtedy, gdy przestają na nich zarabiać, a nie wtedy, gdy ktoś napisze o tym artykuł. Ten akurat możesz potraktować jako instrukcję obsługi kalkulatora w telefonie.

Więcej o pieniądzach i pracy znajdziesz w przewodniku po kobiecym biznesie. Zobacz też, co zrobić, gdy nie lubisz swojej pracy, oraz jak wygląda import towaru z Chin od strony kosztów.

O autorze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dwanaście − osiem =